Aktualności

SW "Kotwica" - wyjazd plenerowy do Skarszew

Nie wspominaliśmy  o naszej jednodniowej wyprawie na łowiska Wisła Śmiała i Motława. Primo – sami wolimy i niej zapomnieć, secundo – żyliśmy już perspektywą spędzenia niemal 5 dni nad jeziorami Borówno Małe i Wielki w Skarszewach. A wybraliśmy się nad nie w środę 23 września.

Już pierwszego dnia, zaraz po przyjeździe do Hotelu Wczasowicz, ruszyliśmy na rekonesans Borówna Małego. Perspektywy nie były obiecujące. Postanowiliśmy więc następnego dnia wybrać się nad Wielkie. Początki były niemrawe – do leszczowych zanęt podchodziła jedynie płociowa drobnica. „Coś potężnego” zaciął na kukurydzę jedynie Pan Zygmunt. Niestety szczęście na drugim końcu kija okazało się większe i silniejsze, niż zestaw przytwierdzony do jego 7 m bata – przypon 0,20 trzasnął w pierwszych sekundach holu. Po południu zmieniliśmy łowisko. Wybraliśmy miejsce, w którym tafla wody nie odzwierciedlała żadnych oznak wiatru – absolutna flauta, tak lubiana przez jeziorowego wędkarza. Zaczęliśmy zanęcanie. Efekty mizerne jednak. Może zamiast nęcenia karmiliśmy? Od następnego ranka (wstawaliśmy po 4:00 rano) łowiliśmy w tym samym miejscu – wyszliśmy z założenia, ze w zanęcone dzień wcześniej łowisko może przyjdą ryby. Dla podkręcenia nastroju ustaliliśmy konkury: pierwsza ryba powyżej kilograma nagrodzona będzie kołowrotkiem, a łowca największej ilości ryb otrzyma 3 kg zanęty. Kołowrotka niestety nikt nie zdobył, ale 18 dorodnych płoci pozwoliło Panu Zygmuntowi na wzbogacenie swojego wędkarskiego arsenału o worek zanęty.

Sobota poprzedzona była dylematami – gdzie, na co, jak. Większość Kotwiczników zmieniła łowiska. Nie można powiedzieć, że była to trafiona decyzja. Strategia kontynuowania łowienia na tworzonej od 2 dni rybiej stołówce okazała się słuszna. Koordynator (jedyny przyjmujący tę strategię) złowił m.in. 17 płotek (nie tak dorodnych jak płocie Pana Zygmunta), jednakże dzień przypieczętował pięknym przyłowem: na 6m bata, z przyponem 10, złotym hakiem 12 i zawieszonym na nim czerwonym robakiem rozmiar 2 wyciągnął 40 cm szczupaczka! Oczywiście rybka, jak wszystkie inne przez niego łowione, wróciła do wody. Niezależnie od wymiaru ryby promujmy praktykę złów-pocałuj-wypuść J

Reasumując nasze kilkudniowe wyjazdy, można by powiedzieć, że do udanych nie należały (choć o kiju nie wracaliśmy). Jednakże piękno łowisk, zaobserwowane (choć nie żerujące) ryby i atmosfera wyjazdów spowodowały, że uczestnicy sekcji podjęli działania w celu ponownego zawitania nad któreś z łowisk. Czy to będą jeziora w Borównie, czy w Kartuzach – poinformujemy Was niedługo.


Straty w sprzęcie: …ech… nie sposób wyliczyć. Dziesiątki metrów żyłki, haków, spławików, kopyt, jigów, obrotówek, wahadłówek, cykady… Do tego awarie sprzętu, np. wypadniecie szczytowej przelotki z bata, awarie kołowrotka.


Projekt współfinansowany przez Unię Europejską w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego.
Projekt systemowy „Systematycznie do celu” MOPS Gdańsk
.
2009-09-30
Rafał
KRS: 0000106330      konto bankowe: PKO BP, numer rachunku:02 1020 1811 0000 0102 0104 3140
statystyka