HISTORIA KLUBU

         Pewnego dnia, chyba jeszcze wczesną wiosną 2004 roku Wojtek Bystry, Prezes Koła Gdańskiego Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta zaproponował mi zainicjowanie i prowadzenie czegoś, co roboczo nazwaliśmy Klubem Rowerowym. Nieco zaskoczony, nieco nieświadomy ogromu zadań, poziomu ich trudności, ogromu kłód, które los będzie nam szyderczo podrzucał, podjąłem się. Całość idei była dość przejrzysta: primo – tworzymy warsztat, który w przyszłości ma się stać warsztatem pracy dla osób bezdomnych, sekundo – nie zapominamy o radościach, które płyną ze spędzania czasu na dwóch kółkach i staramy się organizować wypady rowerowe dla naszych (i nie tylko) podopiecznych. Oczywiście osoby bezdomne, będące przecież podmiotem wszelkich naszych działań najmniej spontanicznie zareagowały na podaną im propozycję. Za to Duńczycy… Od wielu lat Koło Gdańskie Towarzystwa współpracuje z kilkoma duńskimi organizacjami pomocowymi. Oczywistym więc jest, że w związku z tym kilkakrotnie wzajemnie się gościliśmy. Podczas jednej z takich wizyt został im zaprezentowany kolejny z naszych pomysłów na aktywizowanie osób bezdomnych. Byli zachwyceni, szczerze zachwyceni, zachwyceni do tego stopnia, że postanowili coś podobnego zaszczepić na swoim gruncie. I rzeczywiście – kilka tygodni później informują nas, że przygotowują ekipę rowerową, przywiozą nam niedługo kilka „trupów” do rewitalizacji i chcą wspólnie z naszą ekipą pojechać na kilkudniowy rajd. Oczywiście my, jako, że mamy już większe doświadczenie w tej materii mielibyśmy być jego organizatorami… Jakie doświadczenie? Przecież my przechodzimy dopiero fazę raczkowania, a oni… Żarty się skończyły. Przyszedł czas na podkasania rękawów i solidniejsze zabranie się do realizacji całego przedsięwzięcia. Pomieszczenie na warsztat jest – trzeba je „tylko” wyremontować, fundusze na rowery (a właściwie na wyroby roweropodobne) się znalazły, teraz „tylko” trzeba chcieć na nich jeździć… Takich „tylko” było jeszcze sporo.

Nie pamiętam kiedy dokładnie i w jakich okolicznościach zapadła decyzja, że na przełomie sierpnia i września 2005 jedziemy kilkunastoosobową ekipą polsko-duńską na kilkudniowy wypad na Kaszuby. Oczywiście głównymi uczestnikami mają być osoby bezdomne. Zakładamy, że stosunek mieszkańców do pracowników będzie wynosił 5:2. Trzeba więc było rozpocząć budowanie teamu. Pierwszy wypad, mający być formą przygotowań kondycyjnych miał miejsce chyba w październiku 2004. Celem wycieczki było nasze drugie schronisko w Gdańsku- Przegalinie. Na starcie ilość uczestników „imponująca” : ja i dwóch naszych podopiecznych… Cóż- zawsze mogłoby być gorzej… W sumie w ciągu 6 godzin wykręciliśmy prawie 60 km. I był to jedyny etap roku 2004. Po kilku dniach dochodzę do wniosku, że jak na osoby mające od wielu lat niewiele wspólnego z szeroko rozumianą kulturą fizyczną, nie będące także okazami zdrowia pokonali spory dystans. Jednocześnie trwa remont przyszłego warsztatu. Wolno, ale jednak z widocznymi efektami.

Rok 2005

        Rok 2005 rowerowo zaczyna się ospale. Jednak wraz z wiosną, wraz z nowym kierownikiem placówki szybko nabieramy dynamiki działań. Remonty przebiegają w niespotykanym dotąd tempie, ruszają przygotowania kondycyjne, powoli kształtuje się trzon naszego teamu, a po drodze udaje się pozyskać darczyńców na wiele potrzebnych do realizacji całego przedsięwzięcia dóbr materialnych – od wyposażenia warsztatu po wyposażenie rowerzystów. Trenujemy, planujemy, budujemy, dopinamy powoli ostatnie guziki, właściwie już nic nie może stanąć na przeszkodzie do sukcesu, chyba, że…wypadek. Wypadki jednak się zdarzają, a te zdarzenia bolą… Trzy dni w szpitalu, dwa pręty wkręcone w bark. Przed operacją pytam lekarza, czy będę mógł jechać : „oczywiście, ale samochodem w fotelu pasażera”… O naturo złośliwa!!! Trzeba się wziąć w garść, jedyną, która pozostała sprawna. Decyzja mogła być tylko jedna : pojedziemy.

      Rok 2006

        W dniach 4 – 8 września 2006 odbył się II Rajd Rowerowy TPBA Gda. Podobnie jak w roku ubiegłym terenem naszych eksploracji były Kaszuby. Zwiedziliśmy wiele miejsc będących ikonami Kaszub, niezwykle dla nas atrakcyjnych i godnych polecenia wszystkim, którzy wolny czas pragną wykorzystać na zwiedzanie jednego z najpiękniejszych rejonów Polski. Naszym oczom swe uroki ukazały: Muzeum Kaszubskie w Kartuzach, Klasztor Kartuzów, Muzeum Ceramiki Neclów w Chmielnie, Ogród Botaniczny w Gołubiu, Zamek w Łapalicach, kilka mniejszych galerii i wiele, wiele innych miejsc. Wchłonęliśmy kilkadziesiąt kilogramów kiełbasy smacznie przyrządzanej w murowanym grillo-piecu, kilka zgrzewek wody mineralnej, tysięcy niezbędnych kalorii dostarczyły nam batony. Pogoda raz dopisywała, raz płatała figle, podobnie sprzęt. Wszystkim trudnościom mężnie jednak stawiliśmy czoła, spędzając wspólnie kilka dni, których uroki, ogrom śmiechu i wylanego potu stały się podstawą do zakwalifikowania ich do finałowego etapu konkursu „Tydzień roku”;)

*

         Wycieczka do Rzucewa była ostatnim etapem przygotowań kondycyjnych do II Rajdu Rowerowego TPBA Gda – Kaszuby 2006, który odbędzie się w dniach 4-8 września. Teraz konserwujemy sprzęt, uzupełniamy braki w ekwipunku i wyciszamy się zbierając siły do startu.

*

         16 sierpnia wyruszyliśmy w kierunku północnym. Za cel kolejnej wycieczki obraliśmy zamek w Rzucewie. Tam chwilę delektowaliśmy się widokami znakomicie utrzymanej budowli, przylegającym do niej parkiem i stadniną koni. Następnie obraliśmy na cel Puck – piękne molo, przystań, plaża skłoniły nas do zrobienia sobie dłuższej przerwy. W drodze powrotnej urządziliśmy sobie tradycyjny piknik z ogniskiem i kiełbaskami. Rowerami pokonaliśmy kółko od Rumii do Wejherowa, resztę kolejką SKM. W swoich nogach zostawiliśmy nieco ponad 60 km.

*

          31 lipca 2006 zorganizowaliśmy kolejny etap przygotowań kondycyjnych do II Rajdu Rowerowego TPBA Gda. Tym razem postanowiliśmy zatroszczyć się o nieco zaniedbywane partie mięśni. Korzystając z przychylności Klubu Wodnego Żabi Kruk w Gdańsku (który specjalnie dla nas z dużym dystansem potraktował swój cennik:)) udaliśmy się na wycieczkę kajakową. Opłynęliśmy dawne gdańskie fortyfikacje napoleońskie, urządziliśmy sobie mały piknik nad brzegiem Wisły, a w także oddaliśmy się z dziką rozkoszą harcom w wodzie. P. Grzegorz udzielił nam kilka cennych lekcji nurkowania, co kilku przypłaciło bliskim kontaktem głowy z dnem;). Pogoda dopisała, nastroje również, tylko niektóre śluzy z powodu ich zamknięcia trzeba było pokonywać lądem... Trasa pokonana na rowerach prowadziła od Schronisko św. Brata Alberta do Klubu Wodnego Żabi Kruk i z powrotem i wyniosła w sumie nieco ponad 20 km.

*

          Czerwiec 2006. Krzysiek Iwanow rusza na samotną wyprawę w kierunku Jeziora Żarnowieckiego. Wkrótce relacja przez niego samego napisana.

*

          Maj 2006. Udaje się nam dokonać pierwszej rewitalizacji destruktu. Krzysiek Iwanow wydobywa ze starego Raleigha (przekazanemu nam przez Duńczyków) skryte pod warstwami skrystalizowanego smaru, rdzy i kurzu subtelne piękno tej maszyny. Staje się tym samym jego jedynym właścicielem. Siły w nogach życzymy!!!:)
 

*

        W kwietniu 2006 oficjalnie otwieramy nowy sezon. Podczas festynu na Wyspie Sobieszewskiej w Gdańsku startujemy na trasie rajdu. Oczywiście wybieramy najdłuższy dystans! Zbyszek…..(instruktor warsztatu ślusarsko stolarskiego w Agendzie Bezdomności) wygrywa konkurencję „Tor Przeszkód”.
 

*

          Kwiecień 2006 – pomagamy Stowarzyszeniu Przyjaciół Wyspy Sobieszewskiej odnowić oznakowanie szlaku rowerowego wokół Wyspy.

*

         Rok 2007

 

10 czerwca 2007. Wzięliśmy udział w Wielkim Przejeździe Rowerowym, czyli odbywającym się już po raz 11-ty święcie trójmiejskich cyklistów. Nie biliśmy żadnych rekordów, ale jeden z nas wystartował w Alleycat'cie - miejskim wyścigu kurierskim na orientację. Wprawdzie zajął miejsce poza pierwszą trójką (startowało ponad 70-ciu zawodników), ale za to jego ostre koło było jedynym prawdziwie kurierskim rowerem w stawce.

*

30 maja 2007. Jak co roku wybraliśmy się na wycieczkę do Sanktuarium Matki Bożej Brzemiennej w Matemblewie. Pogoda była wybitnie rowerowa, lekki wiaterek skutecznie chłodził na podjazdach:) U celu podróży rozpaliliśmy ognisko i przyjęliśmy do naszych zgłodniałych żołądków sporą ilość kiełbasek. Po powrocie liczniki wskazywały 40 km.

*

30 kwietnia 2007 nieznani złoczyńcy dopuścili się haniebnego czynu: pod osłoną mroków nocy pozbawili p. Krzyśka jego nieodłącznej towarzyszki codziennych spraw, własnoręcznie przez niego reanimowanej ze zgliszczy stali i aluminium, ukochanej Czapli. Dzień cały opłakiwał stratę, w nocy nie spał, aż w końcu dzięki hojności dobrego człowieka jego cierpieniom ulżyło przyjęcie w posiadanie niemal-roweru. Trwają prace tuningowe, które mają dostosować posiadany sprzęt do bardzo sprecyzowanych potrzeb p.Krzyśka. Uśmiech powoli wraca na jego twarz, a złoczyńcy drżą – szuka ich niemal połowa rdzennej ludności rodzinnego miasta p. Krzyśka;)

*

21 kwietnia 2007:  Polówka – impreza plenerowa z okazji 200. rocznicy urodzin Wincentego Pola. Miejsce: Wyspa Sobieszewska. Niestety pogoda wybitnie nie dopisała. Nie wystraszyła tylko p. Krzyśka, który podobnie jak rok temu ruszył na trasę wyścigu. Zaplanowana jednak przez niego kontynuacja wycieczki mająca sie odbyć następnego dnia i zawieźć go na Kociewie, została skutecznie udaremniona przez płatającą coraz większe figle pogodę.

*

14 kwietnia 2007. Pierwsza wycieczka sezonu, będąca nieoficjalną jego inauguracją. Niestety mimo szumnych zapowiedzi na starcie tylko „starzy wyjadacze” - panowie Kazik i Krzysiek. Ruszają n stronę Wyspy Sobieszewskiej, przy okazji odwiedzając nasz Dom dla bezdomnych w Gdańsku-Przegalinie. Wykręcili gruuubo ponad 60km i wrócili bez uszczerbku na zdrowiu i samopoczuciu.

*

„Wspomnień czar”. Pod takim hasłem przebiegało nasze ostatnie w tym sezonie spotkanie. Tym razem nigdzie nie jechaliśmy, niczego nie zwiedzaliśmy. Korzystając z gościnności Centrum Reintegracji Społecznej i Zawodowej zasiedliśmy wspólnie do stołu, by rozkoszując się smakiem m.in. ciasta gruszkowego (wyrobu naszej niezastąpionej Iwony) i korzystając z dobrodziejstwa rzutnika multimedialnego, po raz ostatni w tym roku powspominać, skomentować, uśmiać się i utrwalić w pamięci wszystkie ulotne chwile mijającego sezonu rowerowego. Rozeszliśmy się formułując plany na następny sezon. Kolejny sezon rowerowy dla Klubu „Bajsiccol” oficjalnie uważamy za zamknięty. Dziękujemy w tym miejscu wszystkim tym, którzy się do nas przyłączyli, wspierali nas, a także tym, których na swoich szlakach spotkaliśmy.

 

         Rok 2008

 

Rok 2008 rozpoczął się dosyć sennie, jednak po kilku krótszych wyprawach min. nad jezioro Wysockie, które stało się już naszą mekką. Klubowicze otrząsneli się z zimowego letargu i już w stu procentach wybudzeni udaliśmy się na Hel.

*

Latem 2008 roku miał miejsce III Rajd Kaszuby, który stał się już imprezą cykliczną i co roku przyciąga coraz więcej uczestników. W tym roku udaliśmy się do miejscowości Gołuń położonej w malowniczym otoczeniu lasów i jezior kaszubskich. Sama miejscowość Gołuń stanowiła naszą bazę wypadową na okoliczne szlaki prowadzące w nieznane.

 

         Rok 2009

 

Rok 2009 rozpoczęliśmy spotkaniem z cyklu "wspomnień czar". W dniu 24-go marca w schronisku Gdańsk Nowy Port przy ul. Starowiślnej 3 odbyło się spotkanie inaugurujące  sezon  „Klubu Rowerowego Bajsicool „ Na spotkaniu przy kawie, herbacie i małym poczęstunku przedstawiono na slajdach historię rajdów rowerowych zachęcając do uczestnictwa w tegorocznej edycji wspólnych wypraw.

*

20.04.2009 o godz.9:00 rozpoczęło sie spotkanie warsztatowe Klubu rowerowego Bajsicool. Stawili się wszyscy klubowicze oraz kilka nowych osób chętnych do wspólnych wypadów w nieznane. Panowie czyścili i testowali swoje jednoślady po zimie.

*

W dniu 6-go maja wyruszyła pierwsza w sezonie 2009 wycieczka rowerowa organizowana przez  „Klubu Rowerowego Bajsicool „ .
Pomimo niesprzyjających warunków atmosferycznych (deszcz, wiatr) grupa 10 śmiałków odważyła się wyruszyć w
40 kilometrową trasę która obejmowała:  wyjazd spod schroniska Gdańsk Nowy Port przez  Sopot trasą nadmorską do gdyńskiego Oceanarium.
Nasz wyjazd odbył się w ramach grupy rowerowej funkcjonującej w projekcie systemowym "Systematycznie do celu" MOPS Gdańsk współfinansowanego przez Unię Europejską w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego.

*

30-tego maja odbył się kolejny rajd organizowany w ramach projektu systemowego "Systematycznie do celu" MOPS Gdańsk, współfinansowanego przez Unię Europejską w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego. Tym razem ekipa naszych cyklistów udała się w dziewicze rejony malowniczego jeziora wysockiego.

*

W czerwcu ekipa naszego "Bajsicoola" wzięła udział w Wielkim Maratonie Gdańskim organizowanym przez społeczności cyklistów z całego Trójmiasta. Impreza miała na celu zwrócenie uwagi władz miasta na modernizację i rozbudowę trójmiejskich szlaków rowerowych. Oczywiście, nasze uczestnictwo nie miało by miejsca gdyby nie projekt systemowy "Systematycznie do celu" MOPS Gdańsk, współfinansowany przez Unię Europejską w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego.

*

20 lipca w ramach treningu przed zbliżającym się wyjazdem do Gołunia wybraliśmy się do miejscowości Grabiny Zameczek, pomimo iż cała trasa miała ok. 50 km długości nikt się nie poddał. Nawet pęknięte łożysko nie zniechęciło naszych klubowiczów do kontynuowania wyprawy i cel został osiągnięty. Pyszne kiełbaski z ogniska i przeprawę promem Wisłoujście mogliśmy sfinansować dzięki projektowi systemowemu "Systematycznie do celu" MOPS Gdańsk, współfinansowanemu przez Unię Europejską w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego.

*

Przygotowaniom i treningom nie było końca, wszak wszyscy musieli być w świetnej kondycji podczas zbliżającego się wielkimi krokami IV Rajdu Kaszuby. W związku z tym zorganizowaliśmy jeszcze dwie wycieczki jednodniowe aby ostatecznie sprawdzić nasze stalowe rumaki. Celem pierwszej wycieczki był rezerwat ptaków "Mewia Łacha", mieszczący się na północno wschodnim krańcu wyspy Sobieszewskiej. Trasa była niezwykle trudna kondycyjnie ze względu na typ nawierzchni, głównie dominował nieutwardzony suchy i sypki piasek. Był to naprawdę ciężki sprawdzian dla naszego sprzętu. Gdy sprawdziliśmy już możliwości sprzętu przyszedł czas na nas. Wybraliśmy się więc na Hel. Warunki pogodowe były idealne do treningu. Silny wiatr od czoła oraz ulewny deszcz na przemian z piekącym słońcem dały nam nieźle w kość. Jednak przetrwaliśmy tę próbę i zmęczeni a jednocześnie szczęśliwi dotarliśmy do celu. oba rajdy mogliśmy sfinansować dzięki projektowi systemowemu "Systematycznie do celu" MOPS Gdańsk, współfinansowanemu przez Unię Europejską w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego.

*

Latem 2009 roku odbył się IV Rajd Kaszuby. Wystartowaliśmy jak co roku z pod Schroniska Im. Św Brata Alberta w Nowym Porcie. Pierwszego dnia rajdu dotarliśmy do naszej bazy wypadowej, która mieściła się w miejscowości Gołuń nad malowniczym brzegiem Jeziora Gołuńskiego. Drugiego dnia udaliśmy się do Kalwarii Wielewskiej położonej na wzgórzach okalających miejscowość Wiele. Aby tam dotrzeć musieliśmy objechać od strony wschodniej jeziora Gołuń, Radolne oraz Wdzydze, aby następnie skręcić na zachód w kierunku miejscowości Wiele. Za trasę powrotną obraliśmy zachodni brzeg w/w jezior. Do samego Gołunia skróciliśmy sobie nieco drogę prejeżdżając mostem dzielącym jeziora Jelenie i Gołuńskie za miejscowością Czarlina. Trzeciego dnia rajdu udaliśmy się do kamiennych kręgów. Kamienne Kręgi leżą w województwie pomorskim we wsi Odry, około 14 kilometrów na północ od Czerska.  "Kamienne Kręgi" to drugi co do wielkości w Europie i największy w Polsce taki rezerwat. Tworzy go skupisko kamiennych kręgów, cmentarzysko Gotów i Gepidów z pierwszego i drugiego wieku naszej ery. Naładowani mistycznymi mocami późnym popołudniem wróciliśmy do Gołunia aby zbierać siły na ostatni dzień rajdu. Dnia czwartego od samego rana tzn. tuż po leniwym śniadaniu zaczeliśmy zbierać się do drogi powrotnej do gdańska. W drodze powrotnej zachaczyliśmy o Malowniczy ryneczek w Kościerzynie aby uzupełnić zapasy płynów na dalszą drogę. Pełni wrażeń i niesamowicie zmęczeni w końcu dotarliśmy do schroniska w Nowym Porcie.

*

         Rok 2010

 

01.04.2010 odbyło się otwarcie sezonu rowerowego 2010. Jak co roku rozpoczęliśmy od spotkania i wspominek ubiegłych lat, przejechanych kilometrów i zwiedzonych miejsc. Oraz wstępnie zaczęliśmy prace nad planem rajdów na rok 2010.